Miejsce na liście to nie przepustka!

Podczas roznoszenia swych ulotek, często spotykam się z sytuacją, gdy wyborcy pytają mnie o zasady przydzielania mandatów. Na specjalną prośbę kilku osób, postanowiłem podjąć się wyjaśnienia reguł, jakie obowiązują w nadchodzących wyborach samorządowych.

Okazuje się bowiem, że duży procent ludzi błędnie rozumie metodę, na mocy której przyznawane są mandaty. Najczęstsze stwierdzenie, z jakim mam styczność brzmi, że kandydat, który jest na 1 pozycji na liście, jest faworyzowany i to on ma pierwszeństwo w przyznawaniu mandatu radnego. Jest to nieprawda. Miejsce na liście nie ma żadnego znaczenia.

Do podziału mandatów w najbliższych wyborach samorządowych stosuje się tzw. „metodę d’Hondta”. Najłatwiej system ten zobrazuje przykład.

Jeśli komitet „X” poprzez przeliczenie głosów otrzyma mandat, do Rady Miasta wchodzi ta osoba, która otrzymała najwięcej głosów na swojej liście, niezależnie od pozycji.

Tak więc, rozkład głosów kandydatów z listy „X” przedstawia się następująco:

1. K. Jan                                31
2. N. Marek                            8
3. K. Maria                             50
4. N. Jacek                              15
5. K. Maciej                            35
6. N. Janina                            12
7. K. Adrian                           35
8. N. Andrzej                         3
9. K. Piotr                               7
10. N. Bartosz                       147

Do Rady Miasta wchodzi więc osoba z pozycji 10 – N. Bartosz, ponieważ otrzymał najwięcej głosów (147). Pan K. Jan, mimo że miał pozycję nr 1, nie otrzymuje promocji.

Gdyby ugrupowaniu „X” po przeliczeniu głosów, przyznano 2 mandaty, to do Rady Miasta weszłyby osoby z pozycji nr 10 oraz 3 (dwa największe wyniki na liście).

Pozycja na liście ma znaczenie tylko wtedy, gdy kandydaci z tego samego komitetu uzyskali jednakową ilość głosów.
Posługując się naszym przykładem i zakładając, że ugrupowaniu „X” przyznano aż 3 mandaty, to do Rady wchodzą kandydaci z numerów 10, 3 oraz 5 (osoba z tej pozycji otrzymała 35 głosów, czyli tyle samo co kandydat z poz. 7, jednak na liście jest wyżej, dlatego to ta osoba, jako trzecia otrzymuje mandat).

Proszę więc się nie obawiać, że Państwa głos, oddany na osobę z dalszego miejsca jest „stracony” i przechodzi na kandydata z pozycji nr 1. Nic takiego nie ma miejsca, głosujemy na konkretnego człowieka. Każdy kandydat na liście ma RÓWNE szanse na wejście do Rady.

Jak już wspomniałem, kwestia przyznawania mandatów i ich ilości na daną listę, jest przeliczana tzw. „metodą d’Hondta” (nazwa pochodzi od nazwiska belgijskiego matematyka Victora d’Hondta). Zainteresowanych odsyłam do strony http://pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_d%27Hondta , gdzie szczegółowo wyjaśniono omawiany system.

Nie pozostaje więc nic innego jak 21 listopada wybrać się do lokali wyborczych, by oddać głos na swojego kandydata. Serdecznie zachęcam!


Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment.